Diana Vreeland. “Życie jest spektaklem”. Historia niedopowiedziana.

Diana Vreeland wypromowała Twiggy, Monolo Blahnikowi poleciła projektowanie butów, przyjaźniła się z Coco Chanel, stylizowała Jacqueline Kennedy. Dawała ludziom nie to, czego chcą, ale to, czego jeszcze nie wiedzieli, że pragną. Poprzedniczka Anny Wintour, Diana Vreeland swoją legendę tworzyła ponad 50 lat, kierując działem mody Harper’s Bazaar a następnie amerykańską edycją Vogue’a. Uznawana jest za jedną z najważniejszych postaci mody XX wieku.

Dopiero 22. lata po jej śmierci powstał film dokumentalny „Diana Vreeland: The Eye Has to Travel”. Stworzony przez żonę jej wnuka, ten przezabawny obraz pokazuje dokonania, życie oraz twórczość redaktorki słynącej z niesłychanego poczucia humoru. Wnikliwie wkracza w każdą sferę jej życia, co sprawia, że widz lubi ją jeszcze bardziej. Chronologicznie przedstawia jej historię – od dzieciństwa aż po upadek kariery.

Jako panienka z zamożnej rodziny, jak twierdziła, brzydsza z dwóch córek pięknej matki, wiedziała, że kanony urody z początku XX w. nie dają jej wielkich szans na sukces towarzyski. Dlatego jako nastolatka miała obsesję na punkcie wyglądu, który starała się naprawić niekonwencjonalnymi metodami, na przykład spała na świeżym powietrzu, chodziła na długie spacery albo dwie godziny dziennie tańczyła w odświętnym kostiumie. W ten sposób nauczyła się, że piękno to stan umysłu – sposób życia, który można wypracować samemu. Przy okazji przekonała się, że ma do tego talent. Była towarzyska, uwielbiała podróże i modę. Wkrótce charakterystyczna uroda stała się jej atutem, siłę czerpała z autokreacji.

W wieku 21 lat wyszła za wpływowego finansistę i dla dobra kariery męża z Nowego Jorku przeprowadziła się do Londynu. Europa przełomu lat dwudziestych i trzydziestych okazała się dla niej wspaniałym miejscem na ziemi. Spędzała czas z brytyjską arystokracją, została nawet przedstawiona królowej. Regularnie jeździła do Paryża na zakupy oraz by nawiązać nowe znajomości wśród francuskich projektantów.

Rozmach i fantazja niosły ją daleko, ale rzeczywistość była nieco bardziej przyziemna. Diana Vreeland żyła wśród bogatych ludzi, ale sama nie była aż tak zamożna. Chcąc jednak utrzymać dotychczasowy status, zaczęła pracować. Na początku był to mały butik z bielizną. Z żony przy mężu, Diana stała się praktyczną Amerykanką, niezależną kobietą pracującą.
Nadzorowała cały proces powstawania oryginalnych akcesoriów. Szybko przyciągnęła do sklepu milionerki a dzięki naprawdę niesamowitemu wyczuciu smaku i trendów, odniosła pierwszy sukces na wymagającym rynku mody.

Prawdziwą karierę w branży Diana rozpoczęła kilka lat później, już po powrocie do Nowego Jorku. Miała 33 lata, nastoletnich synów, kiedy swoim stylem, a konkretnie koronkową suknią Chanel z bolerkiem i różą we włosach, zwróciła uwagę Carmel Snow. Redaktorka naczelna amerykańskiego „Haarper’s Bazaar” mawiała, że „elegancja to dobry smak plus odrobina brawury”. To zdanie idealnie charakteryzowało Vreeland, która wkrótce prowadziła w wydawnictwie swoją rubrykę. W felietonach pytała „Dlaczego by nie…”  i uruchamiała wyobraźnię czytelniczek, pokazując życie wyższych sfer z przymrużeniem oka. Swobodny język i poczucie humoru spodobały się odbiorcom. Diana była związana z redakcją przez 24 lata. Była redaktorką mody i stylistką. Zawsze zaangażowana, charyzmatyczna i wizjonerska. Współpracowała z fotografami po partnersku – wykłócała się o detale, podglądała kadry. To była w tym czasie zupełna nowość.

Jej talent doceniła Jacqueline Kennedy, która wiedziała, że przy pomocy mody może wzmocnić to, co ma do powiedzenia światu. Poprosiła więc Dianę Vreeland o pomoc w stworzeniu jej nowego wizerunku. Perfekcyjnie skrojone sukienki i płaszcze, dekolty w łódkę i toczki wyrażały spokój i harmonię, skromność i wyrafinowanie. Tak powstał style Jacqueline Kennedy – pierwszej damy nowoczesnej Ameryki.

W wieku 59 lat Diana zamiast iść na emeryturę zjawiła się w redakcji amerykańskiego „Vogue’a” i również tu zaczęła wprowadzać własne porządki. Gdy świat obiegła wieść o samobójstwie Marilyn Monroe, gotowy był akurat do druku numer magazynu z materiałem o gwieździe. Ówczesna redaktor naczelna chciała wycofać nakład, jednak Diana uważała, że magazyn powinien się ukazać, jako hołd dla aktorki. Wydawca przyznał jej rację i chwilę później zaproponował Dianie stanowisko redaktor naczelnej. Miała podnieść sprzedaż magazynu i tchnąć ducha nowoczesności. I wtedy zaczęła się prawdziwa rewolucja.

Wcześniej portrety bohaterek – kobiet z towarzystwa – zawsze były czarno-białe. Diana wprowadziła kolor, dużo koloru a na dodatek dopuściła do głosu młodych przedstawicieli pokolenia. Jej prawą ręką została młoda redaktorka Grace Mirabella.

Diana Vreeland promowała amerykańską modę, a jednocześnie realizowała materiały w najodleglejszych zakątkach świata. Bajkowe reportaże były dla czytelników „Vogue’a” oknem na świat. W świecie też fotografowano modę. Sesje Richarda Avedona, Irvinga Penna czy Henry Clarke’a odbywały się w Syrii, Jordanii albo Meksyku i wychodziły daleko poza dotychczasową konwencję. W jednym z edytoriali twarz Veruschki oplatał geometryczny krąg warkoczy, a sylwetkę w krajobrazie spowijał materiał zmieniający modelkę w abstrakcyjną rzeźbę. Redakcja doskonale wyczuła „Youthquake”, czyli młodą energię, która zatrzęsła rzeczywistością lat 60., na zawsze odmieniając dostępność mody, obyczajowość i estetykę.

Vreeland stawiała na nowe twarze, jej odkryciem i modową fascynacją stały się młode Penelope Tree czy Edie Sedgwick, którym jako redaktorka naczelna otworzyła drogę do wielkiej kariery. W „Vogue’u” gościła też często inna słynna modelka tamtych lat – Twiggy.

W latach 70tych Vreeland rozstała się z pismem i została konsultantką w oddziale ubioru nowojorskiego MET. Nie była historyczką sztuki, ale Modę XX w. znała z doświadczenia. Do swojej pierwszej wystawy o twórczości Christobala Balenciagi podeszła jak do sesji modowych. Stylizowała eksponaty zamiast pokazywać jak neutralne obiekty. Realistyczne manekiny wymieniała na geometryczne. Tłumacząc, że muzeum nie może wyglądać jak dom towarowy.

Wykorzystywała swoje kontakty, żeby ściągać z Europy najcenniejsze stroje. Wreszcie w 1973 r. z okazji otwarcia wystawy „The World of Balenciaga” zrobiła wydarzenie sezonu, zapraszając śmietankę towarzyską z Andym Warholem na czele. Po tym swoistym przedstawieniu zebrała mnóstwo pozytywnych recenzji, przyciągnęła tłumy, a następnie zorganizowała kolejnych 11 wystaw.

Prawie 50 lat pracy w branży mody opisała w autobiografii zatytułowanej jak monogram na luksusowym jedwabnym szlafroku „D.V”. Książka ukazała się w 1984 r., pięć lat przed śmiercią Vreeland.

Diana Vreeland zapisała się w historii jako ekscentryczka i wizjonerka. Jej konsekwentny wizerunek Indianki z mocno zarysowanym nosem, malowanymi na różowo policzkami i etniczną biżuterią oddawał to, co ceniła najbardziej – szczerość i wolność kreacji. „Życie jest spektaklem” – napisała. Swoją rolę w tym widowisku stworzyła perfekcyjnie.

Dopiero 22. lata po jej śmierci powstał film dokumentalny „Diana Vreeland: The Eye Has to Travel”. Stworzony przez żonę jej wnuka, ten przezabawny obraz pokazuje dokonania, życie oraz twórczość redaktorki słynącej z niesłychanego poczucia humoru. Wnikliwie wkracza w każdą sferę jej życia, co sprawia, że widz lubi ją jeszcze bardziej. Chronologicznie przedstawia jej historię – od dzieciństwa aż po upadek kariery.

Dokument, który zadebiutował w 2012 roku a w Polsce dopiero podczas drugiej edycji Warsaw Fashion Film Festival, został uhonorowany wieloma zasłużonymi nagrodami. I zgodnie z zasadą wyznawaną przez Vreeland, że oczy muszą podróżować jest taką właśnie niezwykłą podróżą, której ona jest przewodnikiem. To zapis archiwalnych rozmów redaktorki oraz jej bliskich przyjaciół, które pokazują, że nigdy nie straciła dystansu do siebie i świata. Miała wizję mody, jakiej nikt przed nią i po niej nie miał.

MIA

Back to black. Muzyka w modzie i moda w muzyce. Jak ten romans rozkwitał przez lata.

Kto kogo uwiódł pierwszy?  Moda muzykę czy muzyka modę? Niewątpliwie od lat te dwie sfery wzajemnie się przyciągają i przenikają, a ich spuścizna to niesamowite biznesowe związki, które na zawsze wpisały się w historię. Inspiracja jaką czerpią artyści nawzajem z mody i muzyki jest czymś oryginalnym i jednocześnie wyjątkowo atrakcyjnym. Są autentyczne, a takie rzeczy działają na odbiorców najbardziej. Prawdziwe emocje, historie, a nie powielony produkt z dopisaną wzruszającą historią, mającą na celu zwiększenie sprzedaży… Co jednak ma większy wpływ: moda na muzykę czy muzyka na modę?

Klasycznym przykładem wkładu muzyki do świata mody jest Jane Birkin. Historia głosi, że podczas długiego lotu samolotem, rozmawiała z prezesem Hermesa, Jean-Louis Dumasem, na temat idealnych toreb na weekend, czego wynikiem było powstanie jednej z najsłynniejszych na świecie torebek. Torba Birkin ze skóry krokodyla lub strusia, nadaje prestiż co wiąże się nie tylko z ceną, ale też z czasem oczekiwania i specjalną listą osób w kolejce pragnących ją zakupić. Na aukcjach ceny torby osiągały zawrotne sumy kilkudziesięciu tysięcy dolarów.

Jane Birkin
Torebka Birkin Hermes Paris

Inny produkt, któremu reklamę zapewniła muzyka to okulary typu „lenonki”. Są ponadczasowe, tak samo jak wizerunek wokalisty zespołu, który je wypromował. Byli i są tak popularni, że Wielka Brytania przestała być już tylko kojarzona z herbatą i Big Benem. The Beatles zmienili oblicze muzyki i być może dlatego fani podziwiali także ich styl. Swoimi piosenkami zapisali ważną kartę historii muzyki. Mieli też swój wielki udział w modzie. Za każdym razem w ślad za The Beatles  wygląd zmieniały rzesze młodych ludzi. Porzucili skórzane i dżinsowe kurtki na rzecz dopasowanych marynarek. Nosili spodnie przed kostkę w zestawie z golfem. A także czapki beatlesówki z daszkiem, buty na ściętym obcasie, zaprojektowane przez firmę Anello & Davide w Londynie. Kożuchy na wzór muzyków wkładano nawet w niezbyt mroźne zimy. Beatlesi sygnowali też sklep z ciuchami Apple, byłm to pierwszy sygnał, że styl gwiazd dobrze jest sprzedawać!

The Beatles

Wielką gwiazdą sceny, a zarazem ikoną mody był Elvis Presley. W latach 50 zapożyczono od niego na masową skalę fryzurę z zaczesaną do tyłu grzywką, wąskie spodnie i kurtki noszone z T-shirtami. Presley wybierał dość konserwatywne ubrania, ale traktował je w nowatorski sposób. Ubierał się w za duże garnitury i koszule z postawionymi kołnierzykami. Kochał dżins. Denimowe komplety, które nosił, zaczęły po raz pierwszy być utożsamiane z młodzieżowym wyglądem, a nie jak przed wojną – z robotniczym materiałem, mimo że na wybiegi trafiły dopiero dwie-trzy dekady później. Elvis nie tworzył sam własnego wizerunku jak sądzono przez lata.  Korzystał z usług krawca i sprzedawcy Lansky’ego, który ubierał też Carla Perkinsa i Johnny’ego Casha. Swoim rockandrollowym lookiem zainspirował projektantów do tworzenia mody typu glam rock, new romantic czy grunge.

W latach 70. mania naśladowcza poszła jeszcze dalej. Przypomnij sobie ultrateatralną osobowość, która progresywnie wpłynęła na postrzeganie tożsamości seksualnej, czyli Davida Bowiego. Prezentował on osobowość omniseksualną jako dopełnienie hetero, homo czy trans, szanującą wszystkie opcje. W jego wizerunku istotny był wzorzec teatralnego mima. Bowie malował twarz na biały kolor, nosił ubrania z falbanami i buty na niebotycznych koturnach. To było punktem wyjścia dla projektantów tej dekady: Freddie Burretti, Kansai Yamamoto, Natasha Korniloff, Ola Hudson, a później nawet Alexander McQueen. U Bowiego dominowała chęć wykorzystywania tego, co do tej pory było zarezerwowane dla płci pięknej. Przebierał się niezwykle często, miał z przodu krótkie, a z tyłu dłuższe włosy. Opisywano go jako mężczyznę lub jako kobietę, homoseksualistę, ale i hetero. Po jego wpływem zaczęto akceptować androgenicznych męskich wykonawców i osoby o nieokreślonej płci kulturowej.

David Bowie w projekcie Kansai Yamamoto 1973 rok.

Królowa stylu punk jeszcze mocniej związała modę z muzyką. Vivienne Westwood wówczas jeszcze nie rudowłosa i nie projektantka mody. Razem z partnerem Malcolmem McLarenem lansowała punk – styl ubierania się i muzykę. W 1974 roku pierwsza odsłona ich butiku z odzieżą pod nazwą Sex zbiegła się z debiutem skandalizującej punkowej grupy muzycznej Sex Pistols (McLaren był jej menedżerem). Westwood pisała dla nich czasem teksty, ale przede wszystkim ubierała artystów. Nie tylko Vivienne, lecz także inni projektanci mody szybko zaczęli to robić. Najszybciej, jeśli chodzi o klasę kochającą luksus, uczyniła to Zandra Rhodes w Londynie – w kolekcji Conceptual Chic już w 1977 roku. Punk zawitał również na wybiegu samej Vivienne Westwood, Gianniego Versace, Johna Galliano (Dior) czy Alexandra McQueena.

Malcolm McLaren and Vivienne Westwood inside Let It Rock, 19

Pod koniec lat 70. debiutował Judas Priest i jako jeden z licznych zespołów wypromował wygląd heavymetalowca. Ubrany w obcisłe ciuchy, z natapirowanymi długimi włosami. Nie brakowało dżinsu, skórzanych kamizelek, dużych kapeluszy i kowbojskich butów. Dominowało wrażenie niedbałości. Dodatki miały szokować – chętnie sięgano po wzorce religijne i satanistyczne. Okres ten przyniósł też new romantic, reprezentowany przez Duran Duran, a nawet Wham z George’em Michaelem. Ten krzykliwy, dekadencki i teatralny styl pojawił się na wybiegu Vivienne Westwood w kolekcji z 1981 roku, wyznaczając dla niej koniec epoki punku. Ważnym źródłem inspiracji był tu styl Hollywood lat 30., a także Davida Bowiego. Stawiano włosy, robiono makijaże (jasny podkład i pasy różu na policzkach), noszono koszule z żabotami i spodnie zwężane w kostce.

Judas Priest

W latach 80. XX wieku fetysze do mody wprowadziła Madonna. Zaczynała w stylu bad girl, czyli skórzane kurtki i skąpe T-shirty mieszała z krucyfiksami. Potem stała się seksowniejsza i w jej wyglądzie pojawiły się bieliźniarskie fetysze. Chwilę później była już wręcz reinkarnacją Marilyn Monroe. Blond Ambition Tour (1990), do którego kostiumy stworzył Jean-Paul Gaultier, co nieprzypadkowo zbiegło się z tym czasem. Kobiety na świecie znów oszalały na punkcie blondu, mini spódniczek i różańców łączonych ze sznurami korali. Madonna ciągle łamie modowe schematy (w 2009 roku została nawet twarzą Louis Vuitton). Moda męska nie miała wówczas swojego tak wyrazistego wzorca, ale Boy George, Prince czy Michael Jackson, reprezentujący styl płciowej dwuznaczności, też zaznaczyli swoją obecność. Fryzurę i marynarki z szerokimi ramionami à la Michael nosili wszyscy.

Madonna

Bardziej współczesnym przykładem jest popowa piosenkarka, która wpływa na modę równie silnie, co ona na nią.  Lady Gaga zaistniała w branży muzycznej nie tylko dzięki swoim hitom, ale przede wszystkim dzięki szokującym i spektakularnym kreacjom. Sukienka z mięsa, maski i abstrakcyjne kapelusze, ćwieki, koronki, lateks… Niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie, ilość artykułów, postów i dyskusji na ten temat dobitnie pokazuje, że temat mody, w której nie ma żadnych granic, wciąż szokuje. Czy jednak czy w tym przypadku muzyka powinna być aż tak mocno odsunięta na bok przez temat niekonwencjonalnych strojów piosenkarki? Fanów jej pomysłowych kreacji jednak nie brakuje, a wśród nich znalazła się Donatella Versace. Włoska projektantka zachwycona wizerunkiem Lady Gagi, a także samą jej osobą, zatrudniła ją do swojej kampanii, w której, jak sama podkreślała, chciała pokazać jej naturalne piękno. Z jednej strony to moda wpłynęła na rozwój kariery Lady Gagi i jej rozgłos, z drugiej jednak strony to ona poszerzyła granice i przełamała wszelkie konwenanse stylu. Ta zażyłość powoduje, że jej pseudonim jest utożsamiany nie tylko z branżą muzyczną, ale i światem mody.

Lady GAGA

Świat mody, który rządzi się swoimi prawami, wydaje się być na tyle pociągający, że uwiódł też Victorię Beckham. W przeszłości znana ze Spice Girls, obecnie projektantka mody ceniona za klasyczne kroje oraz elegancki styl. Za czasów istnienia zespołu nie była ikoną mody, a wręcz przeciwnie! Dlatego po rozpadzie Spice Girls, kiedy media dowiedziały się o planach założenia marki, spekulacje i wątpliwości były obszerne. Jednak nie stanęło to na drodze Victorii Beckham, której kariera i metamorfoza obróciły się o 180 stopni. Innym artystą, który pokochał modę, jest Kanye West. Raper współpracował z firmą Adidas nad swoją kolekcją a w 2011 roku Kanye zadebiutował podczas Paris FashionWeek ze swoją własną marką, którą wspierali między innymi projektancji DSquared2, Jeremy Scott oraz bliźniaczki Olsen. Muzyk bawi się modą na wiele sposobów – własna marka, współpraca z innymi, ale też pomoc przy stylizacjach swojej żony, Kim Kardashian, z której chciał zrobić ikonę stylu.

Dziś, w dobie rozwoju portali społecznościowych, wydaje się, że muzycy dalej mają wpływ na społeczeństwo. Inaczej nie reklamowaliby mody, nie siedzieli w pierwszych rzędach na pokazach ani nie wkładali ubrań własnych marek odzieżowych.

W internecie wciąż powstają aplikacje, które na podstawie tego, czego słuchasz, dopasują do ciebie styl. Algorytm analizuje wiek, wagę, styl życia i playlistę ze Spotify. Uważaj, czego słuchasz w sieci, bo to może zdefiniować twoją garderobę!

MIA

Szafa 40-latki. 5 porad na modny look.

Prawdziwe życie zaczyna się po 40-stce! Jest to  moment w życiu, w którym zazwyczaj posiadamy stabilną sytuację rodzinną i finansową. Wreszcie możemy znaleźć trochę czasu tylko dla siebie, zadbać o swoją urodę no i oczywiście szafę. Jest to również czas nowych wyzwań, szczególnie tych modowych. Zachęcam Was do przeanalizowania zawartości Waszej garderoby od nowa i do wprowadzenia kilku korzystnych zmian. Przy pomocy kilku porad z pewnością uda Wam się odnaleźć idealny styl kobiety 40+

Czasy modowych eksperymentów i wiecznej niepewności mamy już za sobą. Dokładnie znamy nasze ciało oraz jego wszelkie wady i zalety. Świetnie potrafimy wyeksponować nasze walory i zamaskować mankamenty.

Zasada numer 1. Dobry zakup.

Nie inwestujmy niesprawdzone zestawy i kolory, które są dla nas nie twarzowe. Czyli nie współgrają z naszą „urodową” porą roku. Moda dla 40-latki stanowczo powinna cechować się dużą zawartością klasycznych elementów oraz wysokiej jakości ubrań co nie znaczy, że ma być nudno. Klasyka i dobra jakość zawsze się obroni. Nawet w najbardziej szalonych kreacjach.

Zasada numer 2. Modowy must have 40-latki.

Istnieją pewne elementy garderoby, które powinny znaleźć się w naszych szafach ze względu na swoją uniwersalność, funkcjonalność oraz estetykę. Pozwoli nam to tworzyć różnorodne zestawy wraz z gustownymi dodatkami. System ten rozpowszechniły znane ze swojego stylu Francuzki. Oto Twój modowy niezbędnik po 40stce

– para dobrze dopasowanych jeansów

– jednokolorowe topy typu basic

– długi kardigan wiązany w pasie

– sukienka w ulubionym fasonie

– najlepszej jakości marynarka

Zasada numer 3. Jakość materiału i wykonania.

Stawiaj przede wszystkim na jakość tkanin, a nie na ilość. Ubrania o wysokiej jakości  będą nam służyć latami. Zwróć uwagę na materiał szczególnie podczas zakupu sukienki lub spódnicy bo  kiedy znajdziemy już idealny egzemplarz to warto mieć pewność, że jeszcze długo będziemy się nim cieszyć. Ta sama zasada dotyczy wszystkich elementów garderoby, które kupujemy z myślą o długoterminowym użytku – płaszcze, kurtki, buty czy bielizna. Dobrej jakości dodatki stanowią też o naszym szykownym wyglądzie. Moda dla 40-latki to wyraz czystej elegancji. Warto zainwestować w dodatki a na pewno w jedną klasyczną, skórzaną torebkę.

Zasada numer 4. Wiek w modzie.

Styl 40-latki to przede wszystkim wyraz znajomości siebie, swojej figury, oczekiwań i doświadczeń. Często kobiety zastanawiają się, czy dany strój jest odpowiedni w ich wieku. Obecnie granice wieku w modzie się zatarły. Wielokrotnie już powtarzane zdanie, że moda nie ma wieku sprawdza się idealnie w przypadku mody dla 40-latki.  W wyborze stylizacji kierujmy się więc własnym charakterem i wyczuciem. Moda to swoista potrzeba naśladowania innych, aby się z nimi identyfikować. Jednak to nie powinno przesłaniać nam własnego stylu. Wiek nie musi decydować o długości naszej spódnicy. Jeżeli mamy ochotę pokazać zgrabne nogi to czemu nie? Dobierzcie do niej bardziej zabudowaną górę i na pewno według zasady jeżeli krótki dół to góra w przeciwwadze jest mniej odsłonięta i ta reguła zawsze działa.  Pamiętajcie, że całość powinna wyglądać za to bardzo schludnie i estetycznie.

Zasada numer 5. Łączenie stylów.

Kobiety lubią bawić się trendami i stylami. Moda dla 40-latki może z powodzeniem posiadać elementy m.in. mody młodzieżowej i mody retro. Musisz zachować jedynie bezpieczny umiar. Wystarczy dobrać jeden ulubiony szczegół i opatrzyć go neutralną klasyką. Idealnie nadadzą się jednobarwne t-shirty, założone pod marynarkę w kratę lub ulubiony fason sukienki połączony z klasycznym kardiganem. Pamiętajmy oczywiście o biżuterii. Ja kocham klasykę przełamywać wyrazistą, kolorową biżuterią i odwrotnie przy odważniejszych wzorach i fasonach stawiam na delikatne, w moim przypadku złote dodatki. Zresztą nawiasem mówiąc do 40-latki idealne odcień złota pasuje w każdym wydaniu.

MIA

Trzy symbole kobiecości. Biały, czerwony, czarny.

Kobiecość jest dziką łagodnością. Może na pozór zdawać się to paradoksem, ale tak właśnie jest. Kobieta jest całą paletą barw, emocji, uczuć i stanów w swych najbardziej skrajnych odmianach. Jej czułość i głęboka mądrość scala je wszystkie w niepowtarzalny sposób.

Trzy aspekty kobiecości: niewinność, płodność, wiedza.

Trzy etapy w życiu kobiety: dziewczynka, dojrzała kobieta, matrona.

Trzy kolory kobiecości: biały, czerwony, czarny.

Trójki te doskonale się uzupełniają i scalają ze sobą.

Kolor biały przypisany jest często dziewczynce, której cechą szczególną jest niewinność. Kobiecość w kolorze bieli jest łagodna, czysta, otwarta, szczera, niezapisana, świeża, odkrywcza, ciekawa świata, niedojrzała i nieskazitelna, dziewicza. Tak jak mała dziewczynka jest subtelna i czuła dla wszystkiego, co żywe, dla wszystkiego, co ją otacza.  Nie ocenia. Nie warunkuje. Odkrywa świat z ciekawością i pełnią zachwytu. Jej nastawienie do świata i ludzi jest pozytywne. Dlatego też wybierając białe kolory w ubiorze, już dorosłe kobiety, odbierane są przez otoczenie a szczególnie przez mężczyzn  jako delikatne, idealne wręcz eteryczne istoty.  Kobiecość w białej odsłonie przepełniona jest też radością i śmiechem. Jej intencje i czyny są odbierane przez innych jako nieskazitelnie i czyste. Tak jak i mała dziewczynka jednak jest również bardzo wrażliwa i delikatna, potrzebująca czułości i dbałości. Często idealistyczna i niepoprawnie wręcz optymistyczna.

Sukienka Arati My Image Art

Kolor czerwony utożsamia dojrzałą kobietę. To kolejny etap w naszym życiu. Zmienia się na tym etapie najwięcej. Zarówno zewnętrznie jak i wewnętrznie. Czerwona kobiecość to siła, dojrzałość, aktywność, żywiołowość, dzikość, namiętność, ognistość, płodność, kreatywność, sprawczość, wielki apetyt na życie, ale i odwaga i pewność siebie. Dlatego kobiety w czerwieni przyciągają uwagę i nie pozostawiają nikogo obojętnym. Ta siła ubioru pokazuje, że przepełnia ją siła. Tryska z niej wręcz energia życiowa. Jest w kwiecie swojego wieku, ma wielki potencjał działania i tworzenia.

Kombinezon Stella My Image Art

Czerwień kobiecości jak ogień jednak potrafi też palić, ognistym słowem, niepohamowaną emocją, czy impulsywnym czynem.

Kolor czarny, symbolicznie przypisany jest do starszej kobiety, tej która po prostu wie i rozumie więcej.  Czerń kobiecości to kwintesencja jej mocy, to wyciszenie, spokój ducha, opanowanie, głębokie zrozumienie, wnikliwość, współodczuwanie, głęboka mądrość i wielka siła ducha. Doświadczona życiem „starsza” kobieta, przepełniona jest jego mądrością. Znająca wnikliwe prawdy o samej sobie, prawdy o ludzkiej naturze, prawdy o prawach natury i rozumiejąca fakturę życia. Czerń kobiecości może być też jednak smutkiem, samotnią, izolacją i wycofaniem.

Te aspekty nie są przypisane tylko do wieku kobiety, choć są dla niego charakterystyczne. Niezależnie od ilości lat, każda kobieta skrywa w sobie owe trzy kolory czyli całą swoją kobiecość. Wędrując przez życie, po prostu  odkrywa je w sobie, doświadcza, rozwija, łączy ze sobą. Bywa tak, że młodziutka kobieta ma w sobie mądrość, której nie odkryła w sobie dotąd inna, dużo starsza kobieta. Biel, czerwień i czerń, te trzy kolory przeplatają się w kobiecie. Żadna z nas nie jest tylko łagodna i miła albo tylko impulsywna i nieprzewidywalna. Kobieta ma wiele twarzy. Jest dzika w swej naturze.

Sukienka Glam My Image Art

.

W kobiecym świecie te trzy kolory często można było spotkać w strojach ludowych, często były to kolory halek, skrywanych pod wielobarwnymi spódnicami, białe, czarne z czerwoną lub czerwone z czarną koronką, lub haftem. Dobierane były wedle okoliczności i miały swoje znaczenie. W symbolice słowiańskiej owe trzy kolory również przypisane były kobiecie i posiadały swoje przesłanie: biały był symbolem pracy z energią, czerwony siły, czarny natomiast był kolorem ochronnym. Barwy te pojawiały się razem z symbolami słowiańskimi, kobiety m.in. tkały je bądź haftowały na ubraniach, czy przedmiotach domowego użytku.

Te trzy kolory to pełnia kobiecości

.

5 super porad jak się ubierać przy figurze o kształcie jabłka.

Często spotykanym typem figury jest jabłko. To sylwetka, której słabszym punktem jest nieco wystający brzuch oraz brak wcięcia w talii. mocnym punktem  kobiet posiadających taką budowę jest znakomicie znakomicie zarysowana linia biustu i zgrabne nogi.

Poniżej będziecie mogły znaleźć kilka modowych trików które sprawią, że każda miłośniczka najnowszych trendów będzie prezentować się zjawiskowo i bez problemu zatuszuje niechciane centymetry.

Zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem dla kobiet o figurze jabłka są sukienki.  Eleganckie i doskonale skrojone kreacje, które odwrócą uwagę od mankamentów figury. Strzałem w dziesiątkę są te uszyte z delikatnych, ultra lekkich tkanin – szyfonu, jedwabiu, cienkiej bawełny. Idealną propozycją będzie jedwabna sukienka Barcelona z naszej najnowszej kolekcji. Ma drobny niepowiększający optycznie wzór, wiązanie w pasie i asymetryczną szeroką falbanę odwracającą uwagę od brzucha a skupiającą na zgrabnych nogach.

Sukienka jedwabna Barcelona My Image Art

 

Kobiety o figurze jabłka powinny natomiast wystrzegać się grubych i ciężkich materiałów, które przytłoczą stylizację, a także mocno połyskujących tkanin typu satyna, tafta czy atłasu. Dla fanek mody o krągłej budowie ciała są stworzone sukienki empire. Odcinane pod biustem, pozwalają rewelacyjnie zatuszować niechciane centymetry. Rewelacyjnie sprawdzi się tu nasza zwiewna delikatna sukienka Lili w pastelowych odcieniach.

Szyfonowa sukienka Lili My Image Art

Sukienki maxi z kolei sprawdzą się zawsze podczas wyjątkowo uroczystych okazji, wymagających nienagannej oprawy. Kobiety o figurze jabłka mogą także śmiało sięgać po sukienki przewiązywane w pasie , które pozwalają wyczarować wcięcie w talii. Sukienka Wild Rose jest tego idealnym przykładem.

Sukienka szyfonowa wild Rose My Image Art

Smukłości dodają sylwetce buty na wysokim ale nie bardzo cienkim słupku lub na koturnach, szczególnie te w tonacji komponującej się z skóry czyli nude. Warto natomiast unikać zbyt obcisłych krojów. Złym wyborem są konstrukcje bandażowe oraz tak zwane etui, które podkreślą zbędne centymetry w okolicach brzucha. Niewskazane są sukienki uszyte ze sztywnych tkanin oraz fasony odcinane w talii. Jabłka przy sukienkach o długości midi, które wizualnie mogą poszerzyć sylwetkę zwracać uwagę na wzór tkaniny gdyż należy podkreślić, że jabłka, wbrew powszechnej opinii, doskonale prezentują się nie tylko w jednolitych, ciemnych kreacjach, ale także we wzorzystych sukienkach. Można przyjrzeć się różnorodnym przeszyciom oraz wzorom zdobiącym okolice talii, które wizualnie modelują wcięcie w pasie.Taką propozycją jest wiskozowa sukienka z nowej kolekcji, która ma piękny, niebieski odcień i talię podkreśloną koronkową, czarną wstawką modelującą powtórzoną na przodzie i rękawach.

Wiskozowa sukienka So Chic My Image Art

Bezkonkurencyjne są ponadto sukienki w stylu op-art, które nie tylko podkreślają zalety i tuszują mankamenty sylwetki, ale pozwalają wyróżnić się w tłumie.

Sukienka bawełniana Peacock Eye My Image Art

To nasza ostatnia propozycja, która jest ultra kobieca w ciemnym, jednolitym kolorze, ale o bardzo ciekawej strukturze. Dodaje sylwetce lekkości i szeroka spódnica z krytymi kieszeniami będzie bardzo dobrym rozwiązaniem dla sylwetki o kształcie jabłka w rozmiarze L. Większe rozmiary będą równie wspaniale prezentować się w tej kreacji pod warunkiem, że konstrukcja będzie dobrze dopasowana, ale nie opięta na linii talii.

MIA

Sukienki idealne dla figury typu gruszka

Bardzo popularnym typem sylwetki jest gruszka. Mówi się o niej, że jest to figura typowej Angielki, chociaż najbardziej ceniona jest w krajach latynoamerykańskich, gdzie uchodzi za ideał kobiecego piękna.

Jej najbardziej charakterystycznym elementem są dość szerokie biodra i stosunkowo wąskie ramiona. Kobiety posiadające ten typ sylwetki mają też zwykle niewielki biust oraz płaski brzuch, co jest ich zdecydowanym atutem. Wybierając stylizacje dla gruszki, warto przede wszystkim skupić się na wyrównaniu proporcji na linii biodra-ramiona. Kilka modowych trików, pozwala zbliżyć się do ideału, czyli do często pożądanej sylwetki klepsydry.

Typowym przykładem może być nasza bestsellerowa, plisowana sukienka z wycięciem przy dekolcie w łódkę, szerokimi ramionami i zwiewnym dołem w pionowe pasy optycznie wyszczuplającym dolne partie ciała.

Sukienka plisowana FULKI – My Image Art

Dla kobiet o figurze gruszki dobrym fasonem są sukienki z górą na której mamy dodatkowe aplikacje, falbany czy tak modne od kilku sezonów szerokie rękawy z dość prostym, ale nie przylegającym dołem. Warto przy tym przyjrzeć się detalom. gdyż to one pozwalają wizualnie poszerzyć tę partię ciała, uzyskując wymarzone proporcje sylwetki. Nasza kwiatowa propozycja sukienki Eden idealnie wpisuje się w te reguły. Posiada półokrągły dekolt wyrównujący proporcje, przylegający krój, drapowania na biodrach, lekko rozkloszowany dół maskujący biodra i szerokie rękawy równoważące ramiona. Ta sukienka to idealna propozycja dla figury gruszki.

Sukienka z szerokimi rękawami EDEN – My Image Art

Na oficjalnych przyjęciach czy biznesowych spotkaniach perfekcyjnie sprawdzi się  prosta sukienka z ozdobnymi zakładkami na  linii bioder i szerokimi, drapowanymi  rękawami, które są wprost stworzone dla figury typu gruszka.

Sukienka z drapowaniami Pearl – My Image Art

Fanki trendów doprawionych męskim pierwiastkiem powinny z kolei przyjrzeć się marynarkowym kreacjom, w których główną rolę gra kobiecy print i zaakcentowane mocne ramiona co idealnie współgra z sylwetką gruszki.

Sukienka o kroju marynarki HANAKO – My Image Art

Gruszki powinny zdecydowanie unikać bombek uszytych ze sztywnych tkanin oraz krojów z baskinkami, które poszerzą optycznie biodra. Ważnym punktem kreacji dla kobiet o tym typie figury jest dekolt. Łódka czy kwadratowe wycięcia pod szyją zawsze się sprawdzą przy sylwetce gruszki.  Na korzyść gruszek działają także wzory w górnej części sukienki zestawione z jednolitym, najlepiej ciemnym dołem. W charakterze dodatków doskonale sprawdzają się czółenka na obcasie. Znacznie lepiej  prezentują się w butach na słupku lub na koturnach, niż w modelach na cienkiej, bardzo wysokiej szpilce.

MIA

Czytaj też:

Figura klepsydry – sukienki które podkreślą Twoją sylwetkę.

Figura klepsydry – sukienki które podkreślą Twoją sylwetkę.

Jednym z najpopularniejszych i zarazem najbardziej pożądanych typów kobiecej figury jest klepsydra. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, przedstawicielki płci pięknej by ją osiągnąć, decydowały się na noszenie gorsetów. Na szczęście tylko do czasów Coco Chanel, która uwolniła ludzkość od tego swoistego narzędzia tortur dla kobiet.

Najbardziej proporcjonalna, niezwykle kobieca figura to właśnie klepsydra. Dobierzmy zatem sukienki, które idealnie podkreślą wszystkie jej atuty. Posiadając figurę klepsydry, niestety łatwo “przeciążyć” sylwetkę. Przy tym typie figury unikajmy , sukienek, które są odcinane pod biustem, gdyż niepotrzebnie ukrywają talię, a także unikamy zbyt krótkich kreacji.

Zdecydowanym atutem figury klepsydry są dobrze zachowane proporcje między ramionami oraz biodrami, a także pięknie wyprofilowana, dość wąska talia. Sylwetka klepsydry jest zarówno domeną szczupłych kobiet, jak i o zaokrąglonej, bardzo kobiecej budowie ciała. W obu przypadkach świetnie się prezentuje i daje wiele możliwości stylizacyjnych.

Wybierając sukienkę dla klepsydry, trzeba przede wszystkim przyjrzeć się tkaninom. Idealnie sprawdzają się lekkie materiały, delikatnie opływające ciało i dodające figurze lekkości. Jedwabie, miękkie bawełny oraz delikatne, zwiewne szyfony. Warto zrezygnować ze sztywnych tkanin, chociaż tu też ma znaczenie krój sukienki. Nasza propozycja sukienki wykonanej z tafty jest tego doskonałym przykładem. Szeroki pas pięknie podkreśla talię a geometryczny krój ramion i spódnica o kroju litery A idealnie uwydatniają sylwetkę klepsydry.

Sukienka z tafty LALI – My Image Art

Drugą propozycją jest bawełniana sukienka midi w soczystym, pięknym kolorze również idealnie podkreślająca talię. Sukienka o ażurowym wzorze, na podszewce z wygodnymi kieszeniami  drapowanymi rękawami.

Sukienka z batystu MEETME – My Image Art

Ważną zaletą u sylwetek typu klepsydra są biodra i biust, dlatego dobierając stylizację warto sięgnąć też po dopasowane fasony, które dodatkowo modelują sylwetkę. Idealnym przykładem jest nasza elastyczna sukienka z tkaniny typu pianka, która idealnie dopasowuje się do figury, podkreślając jej absolutnie wszystkie atuty.

Mini sukienka LEAF – My Image Art

  Podczas uroczystych imprez rewelacyjnie prezentują się wiązane w pasie, kolorowe, lekkie sukienki zarówno maxi jak i midi czy o długości do kolan. Kobiety posiadające mocno zarysowaną linię biustu powinny przy tym sięgnąć po dekolt w kształcie litery V, który optycznie wysmukli sylwetkę. Klepsydry powinny natomiast unikać aplikacji w górnych partiach kreacji oraz asymetrii, czyli detali które mogą zaburzyć idealne proporcje figury.

Nasze kolejne propozycje dla figury klepsydra to szyfonowe sukienki w kwiaty. Pierwsza z nich to pastelowa sukienka o długości midi z kobiecymi falbanami, obowiązkowo wiązana w pasie.

Sukienka szyfonowa WILD ROSE – My Image Art

Druga to delikatna, bardzo zmysłowa propozycja w kolorowe, drobne kwiatki. Tutaj również mamy szerokie wiązanie na krzyż z tyłu oraz pięknie podkreślające ramiona warstwowe falbanki, które są również powtórzone na linii tuż nad kolanami. Dodatkowo dekolt w w kształcie litery V podkreśla linię dekoltu.

Sukienka szyfonowa PANSY- My Image Art

Niezbyt trafione są dla kobiety klepsydry oversize’owe kroje, które ukrywają doskonale wymodelowaną talię. Nie sprawdza się również baskinka, dodająca centymetrów na linii bioder. Jedynym, niewskazanym wzorem są szerokie poprzeczne pasy, które dodają krągłości. Kobiety, które chcą zamaskować kilka zbędnych centymetrów powinny natomiast postawić na pionowe, cienkie paski lub przeszycia, wizualnie wysmuklające figurę. Bardzo ważne są też oczywiście buty na wysokim obcasie lub na koturnach, chociaż warto pamiętać, że klepsydry świetnie wyglądają w płaskim obuwiu. W końcu baleriny powstały na życzenie Brigitte Bardot, która wyglądała w nich wyjątkowo apetycznie.

MIA

 

 

Jaki to kolor? Jak widzą barwy kobiety a jak mężczyźni.

Mężczyzna zazwyczaj  jest całkowicie pewny – zielony. Kobieta powie o seledynowym, trawiastym, pistacjowym, limonkowym czy miętowym…

Pytanie brzmi: czy różnice w postrzeganiu i nazywaniu kolorów między kobietami a mężczyznami mają jakieś naukowe podstawy?

Okazuje się, że jest w tym więcej sensu, niż mogłoby się wydawać. Wszystko zaczyna się od tego, jak człowiek widzi. Na siatkówce oka znajdują się czopki czyli wrażliwe na światło komórki,  zawierające  opsynę  czyli reagujące na światło białko. Różne typy tego białka są wrażliwe na różne długości fali światła. Opsyna S to fale krótkie to znaczy kolory niebieskie i fioletowe. Opsyna M odpowiada za kolory zielone, a opsyna L – za długie fale z okolic czerwieni. Dopiero połączenie sygnałów ze wszystkich typów czopków daje informacje o widzianym kolorze.

Dodatkowo geny kodujące opsynę M i L kodują geny, które leżą blisko siebie na chromosomie X. Kobiety mają dwie wersje tego chromosomu, mężczyźni – tylko jedną. Dlatego jeśli gen ulegnie u nich uszkodzeniu, to brak drugiej jego kopii, która mogłaby zastąpić tę zepsutą. Stąd to panowie znacznie częściej cierpią na różne odmiany ślepoty barw – na przykład daltonizm.

Ale położenie tych genów na chromosomie X może dawać jeszcze jeden niezwykły efekt. U niektórych kobiet jedna z wersji genu ulegać może mutacji, która sprawia, że jeden z barwników reaguje na nieco inną długość fali niż normalnie. Efekt – kobieta ma cztery zamiast trzech typów białek światłoczułych.

Badania pokazały, że kora wzrokowa potrafi poradzić sobie z dodatkowymi sygnałami i przetworzyć więcej informacji o kolorach. Czy to się często zdarza? Naukowcy uzyskiwali różne wyniki – według nich od 2 do nawet 50 procent kobiet może mieć cztery barwniki. A to może (choć nie musi) powodować dwie rzeczy: dostrzeganie dodatkowych barw (to raczej rzadkość) lub lepsze rozróżnianie między odcieniami kolorów.

Z tych powodów kobiety w istocie widzą szerszą paletę kolorów, jak też przywiązują do nich większą wagę. Dobrze rozwinięty ośrodek mowy pozwala im również lepiej te barwy opisywać.

Ponadto nieprawdą jest, jakoby ulubionym kolorem kobiet był różowy. Owszem, wiele pań ten kolor lubi, ale nie jest on faworytem. Według badań Joe Hallocka dotyczących kolorów , to niebieski jest kolorem preferowanym zarówno przez mężczyzn (57%), jak i przez kobiety (35%). Wśród kolorów wybieranych przez kobiety, różowy jest dopiero na 9 miejscu!  Do najmniej lubianych przez kobiety kolorów należą: pomarańczowy, brązowy, szary i żółty.

A w jakich kolorach lubią nas mężczyźni

mężczyźni zwracają dużą uwagę na styl ubierania się kobiety. Podobają im się dziewczyny w sukienkach i spódniczkach oraz wszelkie stylizacje podkreślające figurę. Nie bez znaczenia jest dla nich kolor. Mało która kobieta zdaje sobie z tego sprawę i, planując randkowy strój, zastanawia się nad kolorystyką.

Mężczyźni mają ulubiony kolor na różnych etapach życia. Niebieski dominuje w każdym wieku, ale im jesteśmy starsi, tym mniej kolorów nam się podoba. Panowie w młodości gustują w zielonym, później przez dłuższy czas są wierni niebieskiemu, ale na starość doceniają czerwień. Poniżej barwy, których nie lubią. Brązowy wygrywa!

A jaki jest ulubiony i najbardziej znienawidzony kobiecy kolor w różnym wieku? Różnica polega na tym, że w dzieciństwie uwielbiamy fiolet, którego mężczyźni nigdy nie doceniają. Kilka lat później przekonujemy się do niebieskiego. My także nie lubimy brązu, a w wieku średnim najbardziej drażni nas szary.

Wszystko jest już jasne. Kobiety i mężczyźni najbardziej gustują w kolorze niebieskim i zielonym. Równie zgodnie odrzucają brązowy i żółty. Co oznaczają te barwy zdaniem specjalistów?

Niebieski – oznacza zaufanie i lojalność, kojarzy się przede wszystkim z spokojem i bezpieczeństwem.

Zielony – oznacza rozwój i naturalność, kojarzy się pozytywnie większości ludzi (nie bez znaczenia jest fakt, że „zielone” to synonim dolarów amerykańskich, czyli pieniędzy).

Brązowy – kolor ziemi, barwa organiczna i kojarząca się z naturą. Z brązem jest jednak jeden problem – większości wydaje się po prostu nudny!

Żółty – kojarzy się z radością i pozytywnym myśleniem, ale mimo wszystko uznajemy ten kolor za zbyt agresywny.

Zgadzacie się z wynikami badań naukowców?

Pozdrawiam Was serdecznie MIA